NIALL'S POV
- Tak - odparła dziewczyna. - Może usiądziemy?
- Ja-Jasne.- powiedziałem.
Usiedliśmy na kanapie. Byłem strasznie zestresowany. Nigdy tak nie reauguję.
- Zamawiasz coś? - usłyszałem cieniutki głosik.
Dopiero teraz zauważyłem stojącego przy nas kelnera.
- Umm... ta. Poproszę latte macchiato.- złożyłem zamówienie - A ty coś wzięłaś? - zwróciłem się do Suzy.
- Tak. Wybrałam cappuccino.
- Oh.
Między nami zapadła niezręczna cisza. Nie trwała ona jednak długo, ponieważ kelner przyniósł nasze zamówienia.
- Dziękujemy. - powiedziałem do mężczyzny.
Pracownik odszedł, a Suzy zaczęła powoli pić swoją kawę.
- Dlaczego się ze mną skontaktowałeś? - zapytała.
- Jak już mówiłem podczas rozmowy telefonicznej w moim mieszkaniu dzieją się dziwne rzeczy. - odparłem.
- Dobrze, a czy po rozmowie ze mną coś się działo? - kontynułowała pytania.
- Tak. Na blacie kuchennym został wyryty napis "umrzesz". Wystraszyłem się, bo nigdy to się nie działo i noc spędziłem u przyjaciela. - powiedziałem.
- Okej. Czy napewno nie zmarł żaden twój znajomy?
- Nie. Chyba bym pamiętał. - odpowiedziałem
- To dziwne. Duchy zwykle nawiedzają osoby, które znają. - powiedziała Suzy. - Czym się zajmujesz?
- Studiuję architekturę i dorabiam sobie na udzielaniu korepetycji. Czasami zdarzy się jakiś występ w klubie, ale sporadycznie. - rzekłem
- Występ?
- Gram na gitarze i śpiewam. - odparłem.
Znowu zapadła cisza. Dokończyłem swoją kawę i poprosiłem o rachunek.
- Czy mogłabym rozejrzeć się po twoim mieszkaniu? - zapytała dziewczyna.
- Taa, jasne. Jeśli jest taka potrzeba. - odparłem.
- Dobrze. Mogę wpaść do ciebie jutro o szesnastej?
- Jutro? Okej. - zgodziłem się. - A co ze sprawami finansowymi?
- Myślę, że jak na razie wystarczy 10 funtów jako zaliczka, a reszta zależy od ducha. - zaśmiała się.
- W porządku. - wręczyłem dziewczynie pieniądze.
Wyszedłem z kawiarni i poszłem do mojego mieszkania. To co zobaczyłem po wejściu totalnie mnie zszokowało. Wszędzie były porozwalane książki, kuchni wszystkie naczynia potłuczone, a na ścianie widniał napis: "Zapłcisz mi za to! Nienawidzę cię". Nie wiedziałem co zrobić. Strasznie się bałem. A jeśli to nie duch? Jeśli to ktoś się włamał? Postanowiłem, że zadzwonie po policję. Zawiadomiłem również o wszystkim Suzy. Dziewczyna powiedziała, że za pięć minut będzie w moim mieszkaniu.
Suzy's Pov
Po telefonie Nialla wsiadłam do mojego samochodu i udałam się do jego mieszkania. Po kilku miinutach byłam na miejscu. To co zastałam strzasznie mnie zszokowało. Apartament wyglądała jak po przejściu tornada. Wszystkie meble były poprzewracane, a kartki fruwały po całym mieszkaniu. Po pokojach krzątała się policja zaznaczając tropy potrzebne w śledztwie. Nie dobrze. Podszedł do mnie jeden z męszczyzn.
- Witam. Nazywam się detektyw Blake z pobliskiej komendy policji. - przedstawił się i wyciągnął odznakę. - Prowadzę tu śledztwo i jestem zmuszony wiedzieć kim pani jest i jaki może mieć związek z tą sprawą.
- Nazywam się Susan Miller i jestem przyjaciółką Niall'a oraz czasami tutaj pomieszkuje. - skłamałam.
- Dobrze. Czy jest ci coś wiadomo w tej sprawie? - spytał policjant.
- Wydaję mi się, że wiem co jest przyczyną tego incydentu. Dzisiaj rano zostawiłam u Niall'a swojego psa i prawdopodobnie zdemolował całe mieszkanie i uciekł. Okno było otwarte. - kontynułowałam kłamstwa.
Nie byłam pewna czy mężczyzna mi uwierzył. Wpatrywał się długo we mnie i nad czymś rozmyślał.
- Panie Horan! - krzyknął detektyw. - Możemy pana poprosić?
Po krótkiej chwili pojawił się Niall. Zauważyłam, że w jego wardze znajduje się mały, czarny kolczyk. Wcześniej go nie miał.
- Tak? - zapytał chłopak.
- Ta dziewczyna mówi, że zostawiła u pana psa. Czy to prawda?
Spojrzałam na Niall'a błagalnym wzrokiem.
- Ta-Tak. -zająkał się chłopak.
- Proszę pana. Mogę ponieść koszty remontu mieszkania i będzie po sprawie. - powiedziałam pewnie.
- My możemy na to przystać, ale czy pan Horan się zgodzi to inna sprawa.
- Zgadzam się. Może to lepszy pomysł niż prowadzenie bezsensownego śledztwa. - odrzekł blondyn.
- W takim razie my się zbieramy. Mamy masę ważniejszych rzeczy na głowie. - odparł policjant i udał się do reszty ekipy. Zebrali sprzęt i wyszli.
Przeszłam po całym mieszkaniu. Wyglądało masakrycznie. Dziwi mnie to, że policja uwierzyła w tą całą śpiewkę z psem. Z drugiej strony część funkcjonariuszy mnie zna, bo często odwiedzam archiwa. Nie pytajcie skąd mam pozwolenie na to. Otworzyłam drzwi jednego z pomieszczeń. Bardzo różniło się od reszty apartamentu. Było w nim w miarę czysto. Na blacie obok zlewu były porozrzucane kolczyki, blond farby do włosów i inne kosmetyki fryzjerskie. Wyszłam z toalety i napotkałam Niall'a układającego papiery w salonie.
- Niall? - spytałam.
- Umm? - odezwał się.
- Prawdopodobnie będę musiała zostać u ciebie na noc. - odparłam. - Pomogę w sprzątaniu itd.
- Spoko.
- Masz może jakieś oszczędności czy coś? A może twoi bliscy mogą pomódz?
- Mam dwieście funtów "na czarną godzinę", ale to mało. Popytam przyjaciół to może pomogą. - odpowiedział chłopak.
Nic już nie mówiliśmy tylko zabraliśmy się do pracy.
~~~
Hej! Bardzo przepraszam, że długo nic nie dodawałam, ale coś mi nie wychodziło pisanie ://
CZYTAM = KOMENTUJĘ
Apparition
czwartek, 24 kwietnia 2014
sobota, 12 kwietnia 2014
Rozdział 2
Muzyka - Room 94 - Come Calm Me Down
SUZY'S POV
Dochodziła dziewiąta. Leniwie zwlekłam się z łóżka. Wyjęłam z szafy ubrania i ruszyłam do łazienki. Jenny brała właśnie prysznic.
- Pośpiesz się! - krzyknęłam zza drzwi.
- Poczekaj chwilę! Zaraz wychodzę! - poinformowała mnie dziewczyna.
Postanowiłam iść do kuchni i zjeść śniadanie. Wzięłam z lodówki trzy jajka i ugotowałam je na twardo. Skonsumowałam posiłek i wstawiłam wodę na kawę. Jenny nareszcie wyszła z łazienki.
- Hej! - usmiechnęła się
- Cześć. - odpowiedziałam jej.
- Co będziesz dzisiaj robić? - zapytała
- Pomyślałam o pójściu na uczelnię, a potem mam spotkanie z kimś. - odparłam.
- Randka? - zaśmiała się przyjaciółka.
- Nie! - zaprzeczyłam
- A więc co?
- Praca.
- Uhm... - powiedziała Jenny. - Ok, ja już wychodzę.
- Pa. - porzegnałam ją po czym poszłam do toalety.
Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam lekki makijaż i zakręciłam włosy. Ten poranek minął szybko i bez problemowo. Sięgnęłam po torebkę i opóściłam mieszkanie. Wsiadłam do metra. Po pięciu minutach byłam na miejscu. Zajęłam wolne miejsce i przysłuchiwałam się słowom profesora.
NIALL'S POV Noc spędziłem u przyjaciela. Bałem się spać u siebie. Opowiedziałem Zaynowi całe zdarzenie. Chłopak z początku mi nie uwierzył, ale po zobaczeniu zdjęcia uznał to za wiarygodne. Połorzyłem się spać dość szybko. Byłem bardzo zmęczony wydarzeniami, które nastąpiły w tym dniu.
***
Wstałem około ósmej. Ubrałem się i zjadłem szybkie śniadanie. Ostatnimi czasy bardzo zaniedbuję wykłady na uczelni. Studiuję architekturę, ale nie widzę siebie w zawodzie związanym z tym kierunkiem. Wolę zostać muzykiem. Kocham śpiewać i grać na gitarze. Przenoszę się w tedy do innego świata. Utrzymuję się głównie z udzielania korepetycji z matematyki. Zdarza się, że moja babcia przyśle mi jakieś pieniądze, ale to rzadkość.
Wyszedłem z mieszkania przyjaciela i udałem się na jeden z wykładów. W końcu trzeba się tam kiedyś pokazać. Zająłem wolne miejsce. Profesor omawiał jakiś temat, ale nie miałem ochoty go słuchać. Zamiast tego myślałem o spotkaniu z Suzy. Zastanawiał mnie jej wygląd, wiek, zainteresowania itp. Nim się obejrzałem zajęcia dobiegły końca. Wybiegłem z sali i udałem się na siłownię. Umówiłem się tam z kumplami. Dotarłem tam mniej-więcej o pierwszej. Przywitałem się z chłopakami i zabrałem się do ćwiczeń. Na rozgrzewkę podnosiłem dwu kilogramowe hantle*. Później postanowiłem trochę pobiegać na bierzni.
- Jakie macie plany na dziś wieczór? - zapytał Harry.
Jest to młodszy o rok ode mnie chłopak o ciemnych, kręconych włosach. Ma dużo tatuaży, a dziewczyny nie odwracają od niego wzroku.
- Prawdopodobnie pójdę dziś do jakiegoś klubu czy coś. - odparł Liam.
Ten z kolei jest w moim wieku i ma brązowe włosy z gęstą grzywą postawioną w góre.
- A ja nie wiem co będę wieczorem robił. Mam za chwilę spotkanie z taką jedną dziewczyną. - oznajmiłem przyjaciołom.
- Ok. - powiedział Hazz - Jeśli będziesz chciał z nami iść na imprezę to zadzwoń. Pewnie będzie z nami jeszcze Zayn, Jake i Ed.
- Spoko. - odpowiedziałem - A co z Lou?
- Jest chory. - rzekł chłopak.
Nic już nie mówiliśmy tylko skupiliśmy się na ćwiczeniach. O w pół do trzeciej wyszłem z siłowni i ruszyłam do kawiarni na spotkanie z Susan. Dotarłem na umówione miejsce na czas. Wszedłem do maleńkiego baru. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Na ścianach wiszą zapewne zdjęcia właścicieli. Jest tu kilka czekoladowych stolików z białymi krzesełkami, a w rogu stoi przytulna kanapa. Z głośników słychać spokojną muzykę. Miejsce wydaje się dość przyjemne. Nie ma w nim nikogo oprócz młodej dziewczyny siedzącej na sofie i rozmawiającej z kimś. Wydało mi się to dziwne, ponieważ oprócz niej nikogo nie widać. Nie przejmując się tym za długo usiadłem przy jednym ze stolików. Spojrzałem jeszcze raz w stronę dziewczyny. Ma brązowe,lekko pofalowane włosy włosy. Ubrana jest w jeansy i żółty t-shirt. Wyglądała bardzo ładnie. To na pewno nie jest Suzy. Zacząłem się trochę niecierpliwić jej nieobecnością. Postanowiłem napisać jej sms'a.
Do Suzy: Gdzie jesteś?
Dziewczyna siedząca na kanapie sięgnęła momentalnie po telefon. Zbieg okoliczności.
Od Suzy: W kawiarni, a ty?
Czym prędzej wstałem z miejsca. Prawdopodobnie pomyliłem adres. Już miałem wychodzić, kiedy ciemnowłosa piękność pojawiła się obok mnie.
- Niall? - zapytała słodkim głosem.
Wmurowało mnie w ziemię. Stałem tam jak ostatni kołek. Po chwili jednak przypomniałem sobie o stojącej przede mną dziewczynie.
- T-tak.- odparłem. - A ty to Su-Suzy? - spytałem drżącym głosem.
*nie wiem, czy to tak dokładniie się nazywa, bo nie za bardzo orientuję się w takich sprawach lolz _________________________________ Bardzo, bardzo przepraszam, że rozdział jest tak późno. (oczywiście pamiętam o ostatnim warunku, ale został on wycofany :)) Byłam chora i nie miałam totalnie weny. Jak tylko coś przyszło mi do głowy to od razu to zapisywałam. Teraz jest już w pół do pierwszej w nocy, a ja nie moge spać, bo mam nagły przypływ weny xD Postaram się pisać rozdziały z wyprzedzeniem, dzięki czemu będą szybciej dodawane :) Bardzo przepraszam za błędy ortograficzne i interpunkcyjne oraz za wygląd rozdziału (piszę na telefonie)
CZYTAM=KOMENTUJĘ
SUZY'S POV
Dochodziła dziewiąta. Leniwie zwlekłam się z łóżka. Wyjęłam z szafy ubrania i ruszyłam do łazienki. Jenny brała właśnie prysznic.
- Pośpiesz się! - krzyknęłam zza drzwi.
- Poczekaj chwilę! Zaraz wychodzę! - poinformowała mnie dziewczyna.
Postanowiłam iść do kuchni i zjeść śniadanie. Wzięłam z lodówki trzy jajka i ugotowałam je na twardo. Skonsumowałam posiłek i wstawiłam wodę na kawę. Jenny nareszcie wyszła z łazienki.
- Hej! - usmiechnęła się
- Cześć. - odpowiedziałam jej.
- Co będziesz dzisiaj robić? - zapytała
- Pomyślałam o pójściu na uczelnię, a potem mam spotkanie z kimś. - odparłam.
- Randka? - zaśmiała się przyjaciółka.
- Nie! - zaprzeczyłam
- A więc co?
- Praca.
- Uhm... - powiedziała Jenny. - Ok, ja już wychodzę.
- Pa. - porzegnałam ją po czym poszłam do toalety.
Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam lekki makijaż i zakręciłam włosy. Ten poranek minął szybko i bez problemowo. Sięgnęłam po torebkę i opóściłam mieszkanie. Wsiadłam do metra. Po pięciu minutach byłam na miejscu. Zajęłam wolne miejsce i przysłuchiwałam się słowom profesora.
NIALL'S POV Noc spędziłem u przyjaciela. Bałem się spać u siebie. Opowiedziałem Zaynowi całe zdarzenie. Chłopak z początku mi nie uwierzył, ale po zobaczeniu zdjęcia uznał to za wiarygodne. Połorzyłem się spać dość szybko. Byłem bardzo zmęczony wydarzeniami, które nastąpiły w tym dniu.
***
Wstałem około ósmej. Ubrałem się i zjadłem szybkie śniadanie. Ostatnimi czasy bardzo zaniedbuję wykłady na uczelni. Studiuję architekturę, ale nie widzę siebie w zawodzie związanym z tym kierunkiem. Wolę zostać muzykiem. Kocham śpiewać i grać na gitarze. Przenoszę się w tedy do innego świata. Utrzymuję się głównie z udzielania korepetycji z matematyki. Zdarza się, że moja babcia przyśle mi jakieś pieniądze, ale to rzadkość.
Wyszedłem z mieszkania przyjaciela i udałem się na jeden z wykładów. W końcu trzeba się tam kiedyś pokazać. Zająłem wolne miejsce. Profesor omawiał jakiś temat, ale nie miałem ochoty go słuchać. Zamiast tego myślałem o spotkaniu z Suzy. Zastanawiał mnie jej wygląd, wiek, zainteresowania itp. Nim się obejrzałem zajęcia dobiegły końca. Wybiegłem z sali i udałem się na siłownię. Umówiłem się tam z kumplami. Dotarłem tam mniej-więcej o pierwszej. Przywitałem się z chłopakami i zabrałem się do ćwiczeń. Na rozgrzewkę podnosiłem dwu kilogramowe hantle*. Później postanowiłem trochę pobiegać na bierzni.
- Jakie macie plany na dziś wieczór? - zapytał Harry.
Jest to młodszy o rok ode mnie chłopak o ciemnych, kręconych włosach. Ma dużo tatuaży, a dziewczyny nie odwracają od niego wzroku.
- Prawdopodobnie pójdę dziś do jakiegoś klubu czy coś. - odparł Liam.
Ten z kolei jest w moim wieku i ma brązowe włosy z gęstą grzywą postawioną w góre.
- A ja nie wiem co będę wieczorem robił. Mam za chwilę spotkanie z taką jedną dziewczyną. - oznajmiłem przyjaciołom.
- Ok. - powiedział Hazz - Jeśli będziesz chciał z nami iść na imprezę to zadzwoń. Pewnie będzie z nami jeszcze Zayn, Jake i Ed.
- Spoko. - odpowiedziałem - A co z Lou?
- Jest chory. - rzekł chłopak.
Nic już nie mówiliśmy tylko skupiliśmy się na ćwiczeniach. O w pół do trzeciej wyszłem z siłowni i ruszyłam do kawiarni na spotkanie z Susan. Dotarłem na umówione miejsce na czas. Wszedłem do maleńkiego baru. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Na ścianach wiszą zapewne zdjęcia właścicieli. Jest tu kilka czekoladowych stolików z białymi krzesełkami, a w rogu stoi przytulna kanapa. Z głośników słychać spokojną muzykę. Miejsce wydaje się dość przyjemne. Nie ma w nim nikogo oprócz młodej dziewczyny siedzącej na sofie i rozmawiającej z kimś. Wydało mi się to dziwne, ponieważ oprócz niej nikogo nie widać. Nie przejmując się tym za długo usiadłem przy jednym ze stolików. Spojrzałem jeszcze raz w stronę dziewczyny. Ma brązowe,lekko pofalowane włosy włosy. Ubrana jest w jeansy i żółty t-shirt. Wyglądała bardzo ładnie. To na pewno nie jest Suzy. Zacząłem się trochę niecierpliwić jej nieobecnością. Postanowiłem napisać jej sms'a.
Do Suzy: Gdzie jesteś?
Dziewczyna siedząca na kanapie sięgnęła momentalnie po telefon. Zbieg okoliczności.
Od Suzy: W kawiarni, a ty?
Czym prędzej wstałem z miejsca. Prawdopodobnie pomyliłem adres. Już miałem wychodzić, kiedy ciemnowłosa piękność pojawiła się obok mnie.
- Niall? - zapytała słodkim głosem.
Wmurowało mnie w ziemię. Stałem tam jak ostatni kołek. Po chwili jednak przypomniałem sobie o stojącej przede mną dziewczynie.
- T-tak.- odparłem. - A ty to Su-Suzy? - spytałem drżącym głosem.
*nie wiem, czy to tak dokładniie się nazywa, bo nie za bardzo orientuję się w takich sprawach lolz _________________________________ Bardzo, bardzo przepraszam, że rozdział jest tak późno. (oczywiście pamiętam o ostatnim warunku, ale został on wycofany :)) Byłam chora i nie miałam totalnie weny. Jak tylko coś przyszło mi do głowy to od razu to zapisywałam. Teraz jest już w pół do pierwszej w nocy, a ja nie moge spać, bo mam nagły przypływ weny xD Postaram się pisać rozdziały z wyprzedzeniem, dzięki czemu będą szybciej dodawane :) Bardzo przepraszam za błędy ortograficzne i interpunkcyjne oraz za wygląd rozdziału (piszę na telefonie)
CZYTAM=KOMENTUJĘ
piątek, 11 kwietnia 2014
Rozdział 1
NIALL'S POV
Przeczytałem po raz piąty treść ogłoszenia. Jakaś kobieta twierdzi, że ma dar zaklinania dusz. Nie do końca w to wierze, ale warto spróbować. Jeśli to nie zadziała, to nie wiem co może.
Wybrałem numer widniejący na ekranie laptopa. Dokładnie sprawdziłem każdą cyferkę i nacisnąłem zieloną słuchawkę. Po dwóch sygnałach oczekiwania usłyszałem miły głos.
- Halo? - zapytała dziewczyna.
Trochę mnie to zdziwiło. Jej głos brzmiał bardzo młodo. Po drugiej stronie wyobrażałem sobie raczej sześćdziesięcioletnią babcię. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że nie odzywałem się przez jakąś minutę.
- Halo?! - powtórzyła zaniecierpliwiona.
- Cze... Znaczy dzień dobry. Eee... Dzwonię w sprawie ogłoszenia. - strasznie się jąkałem. - Podejrzewam, że, żeee moje em mieszkanie... - nie zdążyłem dokończyć zdania.
- Nawiedza duch, tak? - przerwała mi moja rozmówczyni.
- Tak - wyszeptałem cicho
- Czym to się objawia?
- Yyy... z półek ciągle spadają jakieś przedmioty, a w mieszkaniu panuje ciągły chłód.
- Tak myślałam. - rzekła dziewczyna. - Jak długo to trwa?
- Jakiś miesiąc. - odparłem.
Po drugiej stronie zapadła cisza. Słyszałem jakieś szepty. Chwilę po tym dziewczyna wróciła do rozmowy. Niestety na krótko.
- W jakim mieście mieszkasz? - spytała
- W Londynie.
- To świetnie! Możemy się spotkać jutro o piętnastej w małej kawiarence obok London Eye? Szczegółowe namiary wyślę Ci sms'em.
- Jasne. - przytaknąłem
- Ok. A i zapomniałabym. Jestem Suzy. - przedstawiła się
- Niall.
Zapadła cisza. Odłorzyłem telefon na stół. Zamknąłem laptop i udałem się do kuchni. Otworzyłem lodówkę i zauważyłem coś dziwnego. Na blacie kuchennym zaczęły pojawiać się jakieś znaki. Litery. Wyryty był na nim napis: "Zginiesz". Wystraszyło mnie to. Czym prędzej pobiegłem do pokoju po telefon, aby zrobić zdjęcie zjawisku. Nigdy wcześniej się to nie zdarzało. Muszę pokazać to Suzy.
To wydarzenie przeraziło mnie na tyle, że spakowałem najważniejsze rzeczy i wykonałem telefon do Zayna - mojego przyjaciela.
- Hej. Mogę u Ciebie dziś przenocować? - spytałem drżącym głosem.
- Jasne wpadaj, ale co się stało? - dopytywał chłopak.
- Opowiem Ci później.
- Ok. - odparł po czym się rozłączył.
SUZY'S POV
- Zamknij się! - krzyknęłam do mojej współlokatorki Jenny. - Nie słyszałaś, że rozmawiam przez telefon?!
- Jasne, ale chciałam się tylko spytać czy mogę porzyczć prostownicy, ale oczywiście królewnie Susan nie można w niczym przeszkodzić! - wykrzyknęła oburzona.
- Nie mogłaś poczekać chwili?! - byłam mega wkurzona.
- Nie, nie mogłam! Spieszę się na uczelnie, bo w odróżnieniu od niektórych systematycznie uczestniczę w wykładach! - wydarła się. To trochę zabolało.
- Ale ja mam pracę! Nie mam bogatych rodziców co przelewają mi furę forsy na konto co miesiąc!
- Dobra i tak już jestem spóźniona. Na razie. - powiedziała blondynka po czym wyszła z mieszkania.
Jenny mieszkała razem ze mną w akademiku. Kłóciłyśmy się prawie codziennie, ale mimo to była moją najlepszą przyjaciółką. Nie wytrzymałybyśmy dnia bez siebie. Wiem, że to dziwne, ale tak jest. Zrobimy wielką awanturę, powiemy sobie kilka przykrych słów, a za kilka godzin śmiejemy się razem i idziemy na kawę.
Była godzina w pół do jedenastej. Ubrałam się, zjadłam śniadanie i udałam się na zakupy. Chodziłam godzinę bezcelowo po sklepach. Później poszłam do swojej ulubionej kawiarni. Była to mała kafejka prowadzona przez bardzo miłą, starszą panią i jej dzieci. Przekroczyłam jej próg i zajęłam wolne miejsce. Przypomniałam sobie o chłopaku dzwoniącym rano. Jak mu tam Nejl czy Nil? Nieważne. Wysłałam mu dane adresowe naszego jutrzejszego miejsca spotkania.
Po chwili do mojego stolika podeszła kelnerka. Zamówiłam capucino i szarlotkę. Bardzo szybko je otrzymałam. Popijając kawę zauważyłam jak ktoś się szybko do mnie zbliża. Znałam tą "osobę" i wiem, że nie jest to człowiek. To duch. A dokładniej jest to dusza zmarłego męża właścicielki kawiarni.
- Witaj Suzy! - odezwał się mężczyzna.
Nie bałam się. Byłam przyzwyczajona do widzenia tego typu rzeczy. Bardzo często rozmawiałam z tym panem. Mogę powiedzieć, że za przyjaźniłam się z nim.
- Cześć John! - uśmiechnęłam się. Kilka osób dziwnie się na mnie spojrzało po czym wróciło do swoich spraw.
- Dawno nie przychodziłaś! - zauważył
- Wiem. Miałam kilka spraw do zrobienia i poszłam na kilka wykładów.
- Nie powinnaś tak zaniedbywać studiów. - upomniał mnie.
- Nie marudź! Anglistyka nie jest trudnym kierunkiem!
- Och... Suzy, Suzy, Suzy... - westchnął.
Oboje wybuchliśmy śmiechem. Wybrałam akurat ten kierunek z powodu mojego zamiłowania do książek. Mogłabym spędzić cały dzień na czytaniu książek! Uwielbiam klasyki.
- John, muszę już iść. Do zobaczenia jutro!
- Pa.
Zapłaciłam za posiłek i wyszłam z kawiarni. Jutro muszę się spotkać z tym chłopakiem. Nie zabardzo mam na to ochotę, ale praca to praca.
__________________________________________________________
Hej! No i mamy pierwszy rozdział :) Nie mam pojęcia czy ktoś to czyta, czy nie, dlatego bardzo chciałabym się przekonać i czekam na komentarze.
3 KOMENTARZE = NOWY ROZDZIAŁ
Przeczytałem po raz piąty treść ogłoszenia. Jakaś kobieta twierdzi, że ma dar zaklinania dusz. Nie do końca w to wierze, ale warto spróbować. Jeśli to nie zadziała, to nie wiem co może.
Wybrałem numer widniejący na ekranie laptopa. Dokładnie sprawdziłem każdą cyferkę i nacisnąłem zieloną słuchawkę. Po dwóch sygnałach oczekiwania usłyszałem miły głos.
- Halo? - zapytała dziewczyna.
Trochę mnie to zdziwiło. Jej głos brzmiał bardzo młodo. Po drugiej stronie wyobrażałem sobie raczej sześćdziesięcioletnią babcię. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że nie odzywałem się przez jakąś minutę.
- Halo?! - powtórzyła zaniecierpliwiona.
- Cze... Znaczy dzień dobry. Eee... Dzwonię w sprawie ogłoszenia. - strasznie się jąkałem. - Podejrzewam, że, żeee moje em mieszkanie... - nie zdążyłem dokończyć zdania.
- Nawiedza duch, tak? - przerwała mi moja rozmówczyni.
- Tak - wyszeptałem cicho
- Czym to się objawia?
- Yyy... z półek ciągle spadają jakieś przedmioty, a w mieszkaniu panuje ciągły chłód.
- Tak myślałam. - rzekła dziewczyna. - Jak długo to trwa?
- Jakiś miesiąc. - odparłem.
Po drugiej stronie zapadła cisza. Słyszałem jakieś szepty. Chwilę po tym dziewczyna wróciła do rozmowy. Niestety na krótko.
- W jakim mieście mieszkasz? - spytała
- W Londynie.
- To świetnie! Możemy się spotkać jutro o piętnastej w małej kawiarence obok London Eye? Szczegółowe namiary wyślę Ci sms'em.
- Jasne. - przytaknąłem
- Ok. A i zapomniałabym. Jestem Suzy. - przedstawiła się
- Niall.
Zapadła cisza. Odłorzyłem telefon na stół. Zamknąłem laptop i udałem się do kuchni. Otworzyłem lodówkę i zauważyłem coś dziwnego. Na blacie kuchennym zaczęły pojawiać się jakieś znaki. Litery. Wyryty był na nim napis: "Zginiesz". Wystraszyło mnie to. Czym prędzej pobiegłem do pokoju po telefon, aby zrobić zdjęcie zjawisku. Nigdy wcześniej się to nie zdarzało. Muszę pokazać to Suzy.
To wydarzenie przeraziło mnie na tyle, że spakowałem najważniejsze rzeczy i wykonałem telefon do Zayna - mojego przyjaciela.
- Hej. Mogę u Ciebie dziś przenocować? - spytałem drżącym głosem.
- Jasne wpadaj, ale co się stało? - dopytywał chłopak.
- Opowiem Ci później.
- Ok. - odparł po czym się rozłączył.
SUZY'S POV
- Zamknij się! - krzyknęłam do mojej współlokatorki Jenny. - Nie słyszałaś, że rozmawiam przez telefon?!
- Jasne, ale chciałam się tylko spytać czy mogę porzyczć prostownicy, ale oczywiście królewnie Susan nie można w niczym przeszkodzić! - wykrzyknęła oburzona.
- Nie mogłaś poczekać chwili?! - byłam mega wkurzona.
- Nie, nie mogłam! Spieszę się na uczelnie, bo w odróżnieniu od niektórych systematycznie uczestniczę w wykładach! - wydarła się. To trochę zabolało.
- Ale ja mam pracę! Nie mam bogatych rodziców co przelewają mi furę forsy na konto co miesiąc!
- Dobra i tak już jestem spóźniona. Na razie. - powiedziała blondynka po czym wyszła z mieszkania.
Jenny mieszkała razem ze mną w akademiku. Kłóciłyśmy się prawie codziennie, ale mimo to była moją najlepszą przyjaciółką. Nie wytrzymałybyśmy dnia bez siebie. Wiem, że to dziwne, ale tak jest. Zrobimy wielką awanturę, powiemy sobie kilka przykrych słów, a za kilka godzin śmiejemy się razem i idziemy na kawę.
Była godzina w pół do jedenastej. Ubrałam się, zjadłam śniadanie i udałam się na zakupy. Chodziłam godzinę bezcelowo po sklepach. Później poszłam do swojej ulubionej kawiarni. Była to mała kafejka prowadzona przez bardzo miłą, starszą panią i jej dzieci. Przekroczyłam jej próg i zajęłam wolne miejsce. Przypomniałam sobie o chłopaku dzwoniącym rano. Jak mu tam Nejl czy Nil? Nieważne. Wysłałam mu dane adresowe naszego jutrzejszego miejsca spotkania.
Po chwili do mojego stolika podeszła kelnerka. Zamówiłam capucino i szarlotkę. Bardzo szybko je otrzymałam. Popijając kawę zauważyłam jak ktoś się szybko do mnie zbliża. Znałam tą "osobę" i wiem, że nie jest to człowiek. To duch. A dokładniej jest to dusza zmarłego męża właścicielki kawiarni.
- Witaj Suzy! - odezwał się mężczyzna.
Nie bałam się. Byłam przyzwyczajona do widzenia tego typu rzeczy. Bardzo często rozmawiałam z tym panem. Mogę powiedzieć, że za przyjaźniłam się z nim.
- Cześć John! - uśmiechnęłam się. Kilka osób dziwnie się na mnie spojrzało po czym wróciło do swoich spraw.
- Dawno nie przychodziłaś! - zauważył
- Wiem. Miałam kilka spraw do zrobienia i poszłam na kilka wykładów.
- Nie powinnaś tak zaniedbywać studiów. - upomniał mnie.
- Nie marudź! Anglistyka nie jest trudnym kierunkiem!
- Och... Suzy, Suzy, Suzy... - westchnął.
Oboje wybuchliśmy śmiechem. Wybrałam akurat ten kierunek z powodu mojego zamiłowania do książek. Mogłabym spędzić cały dzień na czytaniu książek! Uwielbiam klasyki.
- John, muszę już iść. Do zobaczenia jutro!
- Pa.
Zapłaciłam za posiłek i wyszłam z kawiarni. Jutro muszę się spotkać z tym chłopakiem. Nie zabardzo mam na to ochotę, ale praca to praca.
__________________________________________________________
Hej! No i mamy pierwszy rozdział :) Nie mam pojęcia czy ktoś to czyta, czy nie, dlatego bardzo chciałabym się przekonać i czekam na komentarze.
3 KOMENTARZE = NOWY ROZDZIAŁ
sobota, 5 kwietnia 2014
Prolog
W domu dwudziestoletniego Nialla Horana od pewnego czasu dzieją się dziwne rzeczy. Drzwi otwierają się same, z półek spadają różne rzeczy, a mimo gorących kaloryferów w mieszkaniu panuje chłód. Chłopak utrzymuje się z korepetycji z matematyki. Przez zjawiska zachodzące u niego traci klientów. Miał nadzieję, że po tygodniu wszystko zniknie, ale anomalie tylko się nasilały. Zaczął szukać informacji na ten temat w internecie. Próbował wiele sposobów na pozbycie się kłopotów. Niestety nic nie działało. Pewnego dnia znajduje dziwne ogłoszenie. Jest ono jego jedynym ratunkiem. Dzięki nim dzwoni do tajemniczej dziewczyny, która posiada niesamowity dar. Od tej pory zaczyna się ta historia. Czy Niall pozbęcie się problemów? Czy są one związane z przeszłością chłopaka? Czy dziewczyna mu pomoże?
_________________________________________________________
Taki krótki prolog. Nie chciałam, żeby był długi. W rozdziałach będzie o wiele więcej informacji na temat bohaterów. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tych kilku zdań mniej więcej orientujecie sie o czym będzie to fanfiction. Przyznam się, że pomysł wziełam z serialu "Zaklinaczka dusz". Zamówiłam zwiastun i szablon. Czekam na wasze opinie :)
_________________________________________________________
Taki krótki prolog. Nie chciałam, żeby był długi. W rozdziałach będzie o wiele więcej informacji na temat bohaterów. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tych kilku zdań mniej więcej orientujecie sie o czym będzie to fanfiction. Przyznam się, że pomysł wziełam z serialu "Zaklinaczka dusz". Zamówiłam zwiastun i szablon. Czekam na wasze opinie :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)