piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 1

NIALL'S POV
   Przeczytałem po raz piąty treść ogłoszenia. Jakaś kobieta twierdzi, że ma dar zaklinania dusz. Nie do końca w to wierze, ale warto spróbować. Jeśli to nie zadziała, to nie wiem co może.
Wybrałem numer widniejący na ekranie laptopa. Dokładnie sprawdziłem każdą cyferkę i nacisnąłem zieloną słuchawkę. Po dwóch sygnałach oczekiwania usłyszałem miły głos.
- Halo? - zapytała dziewczyna.
Trochę mnie to zdziwiło. Jej głos brzmiał bardzo młodo. Po drugiej stronie wyobrażałem sobie raczej sześćdziesięcioletnią babcię. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że nie odzywałem się przez jakąś minutę.
- Halo?! - powtórzyła zaniecierpliwiona.
- Cze... Znaczy dzień dobry. Eee... Dzwonię w sprawie ogłoszenia. - strasznie się jąkałem. - Podejrzewam, że, żeee moje em mieszkanie... - nie zdążyłem dokończyć zdania.
- Nawiedza duch, tak? - przerwała mi moja rozmówczyni.
- Tak - wyszeptałem cicho
- Czym to się objawia?
- Yyy... z półek ciągle spadają jakieś przedmioty, a w mieszkaniu panuje ciągły chłód.
- Tak myślałam. - rzekła dziewczyna. - Jak długo to trwa?
- Jakiś miesiąc. - odparłem.
Po drugiej stronie zapadła cisza. Słyszałem jakieś szepty. Chwilę po tym dziewczyna wróciła do rozmowy. Niestety na krótko.
- W jakim mieście mieszkasz? - spytała
- W Londynie.
- To świetnie! Możemy się spotkać jutro o piętnastej w małej kawiarence obok London Eye? Szczegółowe namiary wyślę Ci sms'em.
- Jasne. - przytaknąłem
- Ok. A i zapomniałabym. Jestem Suzy. - przedstawiła się
- Niall.
Zapadła cisza. Odłorzyłem telefon na stół. Zamknąłem laptop i udałem się do kuchni. Otworzyłem lodówkę i zauważyłem coś dziwnego. Na blacie kuchennym zaczęły pojawiać się jakieś znaki. Litery. Wyryty był na nim napis: "Zginiesz". Wystraszyło mnie to. Czym prędzej pobiegłem do pokoju po telefon, aby zrobić zdjęcie zjawisku. Nigdy wcześniej się to nie zdarzało. Muszę pokazać to Suzy.
  To wydarzenie przeraziło mnie na tyle, że spakowałem najważniejsze rzeczy i wykonałem telefon do Zayna - mojego przyjaciela.
- Hej. Mogę u Ciebie dziś przenocować? - spytałem drżącym głosem.
- Jasne wpadaj, ale co się stało? - dopytywał chłopak.
- Opowiem Ci później.
- Ok. - odparł po czym się rozłączył.



SUZY'S POV
     - Zamknij się! - krzyknęłam do mojej współlokatorki Jenny. - Nie słyszałaś, że rozmawiam przez telefon?! 
 - Jasne, ale chciałam się tylko spytać czy mogę porzyczć prostownicy, ale oczywiście królewnie Susan nie można w niczym przeszkodzić! - wykrzyknęła oburzona.
- Nie mogłaś poczekać chwili?! - byłam mega wkurzona.
- Nie, nie mogłam! Spieszę się na uczelnie, bo w odróżnieniu od niektórych systematycznie uczestniczę w wykładach! - wydarła się. To trochę zabolało.
- Ale ja mam pracę! Nie mam bogatych rodziców co przelewają mi furę forsy na konto co miesiąc! 
- Dobra i tak już jestem spóźniona. Na razie. - powiedziała blondynka po czym wyszła z mieszkania.
       Jenny mieszkała razem ze mną w akademiku. Kłóciłyśmy się prawie codziennie, ale mimo to była moją najlepszą przyjaciółką. Nie wytrzymałybyśmy dnia bez siebie. Wiem,  że to dziwne, ale tak jest. Zrobimy wielką awanturę, powiemy sobie kilka przykrych słów, a za kilka godzin śmiejemy się razem i idziemy na kawę. 
        Była godzina w pół do jedenastej. Ubrałam się, zjadłam śniadanie i udałam się na zakupy. Chodziłam godzinę bezcelowo po sklepach. Później poszłam do swojej ulubionej kawiarni. Była to mała kafejka prowadzona przez bardzo miłą, starszą panią i jej dzieci. Przekroczyłam jej próg i zajęłam wolne miejsce. Przypomniałam sobie o chłopaku dzwoniącym rano. Jak mu tam Nejl czy Nil? Nieważne. Wysłałam mu dane adresowe naszego jutrzejszego miejsca spotkania. 
       Po chwili do mojego stolika podeszła kelnerka. Zamówiłam capucino i szarlotkę. Bardzo szybko je otrzymałam. Popijając kawę zauważyłam jak ktoś się szybko do mnie zbliża. Znałam tą "osobę" i wiem, że nie jest to człowiek. To duch. A dokładniej jest to dusza zmarłego męża właścicielki kawiarni. 
- Witaj Suzy! - odezwał się mężczyzna.
Nie bałam się. Byłam przyzwyczajona do widzenia tego typu rzeczy. Bardzo często rozmawiałam z tym panem. Mogę powiedzieć, że za przyjaźniłam się z nim.
- Cześć John! - uśmiechnęłam się. Kilka osób dziwnie się na mnie spojrzało po czym wróciło do swoich spraw.
- Dawno nie przychodziłaś! - zauważył
- Wiem. Miałam kilka spraw do zrobienia i poszłam na kilka wykładów. 
- Nie powinnaś tak zaniedbywać studiów. - upomniał mnie.
- Nie marudź! Anglistyka nie jest trudnym kierunkiem! 
- Och... Suzy, Suzy, Suzy... - westchnął.
Oboje wybuchliśmy śmiechem. Wybrałam akurat ten kierunek z powodu mojego zamiłowania do książek. Mogłabym spędzić cały dzień na czytaniu książek! Uwielbiam klasyki. 
- John, muszę już iść. Do zobaczenia jutro!
- Pa.
    Zapłaciłam za posiłek i wyszłam z kawiarni. Jutro muszę się spotkać z tym chłopakiem. Nie zabardzo mam na to ochotę, ale praca to praca. 





__________________________________________________________
Hej! No i mamy pierwszy rozdział :) Nie mam pojęcia czy ktoś to czyta, czy nie, dlatego bardzo chciałabym się przekonać i czekam na komentarze. 
3 KOMENTARZE = NOWY ROZDZIAŁ
      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz